czwartek, 27 lutego 2014

Z daleka miasto wygląda tak pięknie... Wszystko tak wygląda z dystansu.

Zadaję sobie pytanie gdzie są granice tego, co powinno być umieszczone na portalach społecznościowych (takich jak np. Facebook) a co nie.
Logując się od razu rzucają mi się w oczy wpisy typu: "Użytkownik X był z użytkownikiem Y w miejscu Z.", "Idę na siłownię; Jestem na siłowni; Byłem na siłowni.", "Jem obiad.", "Maluję paznokcie." itp. itd.
Jednak dzisiejszy wpis mojej koleżanki z podstawówki przysłowiowo wyrwał mnie z butów... Podzieliła się ona ze światem wiadomością o tym, że straciła dziecko (poroniła). Wyznaczone przeze mnie granice w tym momencie zostały przekroczone. Kontrowersyjne. Od razu posypały się niepochlebne komentarze, mówiące o tym, że powinna to zachować dla siebie. Gdzie jest granica szacunku do siebie i dla swoich osobistych przeżyć...? Czuję niesmak po tym co przeczytałam. Tak jak nie lubię gdy ktoś dodaje zdjęcia zmasakrowanych ciał, dzieci bez nóżek i rączek oraz skatowanych zwierząt.
Nie bez powodu istnieje zwyczaj, by o ciąży nie mówić do końca trzeciego miesiąca. Tak aby w razie tak przykrej sytuacji nie narażać innych na tak trudne emocje i aby łatwiej było poradzić sobie z tym.
Zakładając profil na Facebooku cieszyłam się, że będę mogła utrzymywać kontakt ze znajomymi, z którymi kontakt mi się urwał, że dowiem się co u nich... Nie oczekiwałam takich wyznań i takich treści. Cóż - najwyraźniej jeszcze mało wiem.



Kwintesencja całej sytuacji - po paru minutach post został skasowany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz